Zobacz wszytkie serwisy JOE.pl
blogiblog4u.pl blogiblogasek.pl katalog stronwjo.pl avataryavatary.ork.pl czcionkiczcionki.joe.pl aliasydai.pl, ork.pl, j6.pl tapety tapety.joe.pl obrazkiobrazki na NK
Online: ---
zdrowie i choroby
Blog nie aktywny. Dodaj notkę aby usunąć tą informację oraz reklamy w treści bloga
Wycieczka część 1

menu

  1. Strona Główna
  2. Dodaj do Ulubionych

księga gości

  1. Ksiega Gości
  2. Dodaj do Księgi

Mój profil

mój avatar

archiwum

    2007
    Maj

linki

ulubieni

Licznik odwiedzin

Zajrzało tutaj już 1497 osób

Powered by blog 4u

Czego Rowlling nie dopisała



Wycieczka część 1


W Hogwarcie organizowano dla 5, 6,i 7 klas 3 dniową wycieczkę na wieś pod namioty. Uczniowie mieli zwiedzać, robić ogniska i dyskoteki. Dzień przed wyjazdem wszyscy się pakowali. Harry, Ron, Hermiona i Ginny siedzieli w dormitorium. Hermiona i Ron całowali się na jego łóżku. Ginny i Harry pakowali „prowiant” na wycieczkę. Na podłodze leżały ich torby. Na łóżku zgrzewki piwa(Karpackie górą{kurwa 9% ale jebie }), butelki wódki pojemności 0,7l (marki nie podam, a zresztą ZAWISZA GÓRĄ).
-Ron spakowałeś szlugi? Ron!!- spytała Ginny.
-Co?- spytał zdezorientowany bo był w trakcie robienia Hermionie malinki.
-Tak spakował- odezwała się Hermiona. Wstała z łóżka- idę do łazienki- powiedziała dziwnym głosem.
-Idę z tobą- odezwał się Ron, złapał ją za rękę i wyszli razem z dormitorium.
-Oni nie mogą nawet na chwilę przestać? W końcu kiedyś wpadną. Przez Rona Hermiona bardzo się zmieniła. Nadal jest miła, zdolna i w ogóle ale on sprowadził ją na złą drogę. Jeśli wpadną w tym wieku będą mieli przejebane całe życie...
-Co ty się tak o nich martwisz. Oni wiedzą co robią. Przynajmniej Hermiona. Lepiej pomyśl o nas- powiedział Harry, upychając ostatnią butelkę do torby i rzucając na nie nietłukące zaklęcie.
-O co ci chodzi? Rozmawialiśmy o tym. Poczekaj na odpowiedni moment.
-Tylko że czekam już z miesiąc... Może ty się boisz?
-Tak boję się nawet nie wiesz jak...
-Ale przecież się zabezpieczymy, nie masz się czego bać
-Nie chcę ci niczego obiecywać, kocham cię i chcę być z tobą...
-Ja ciebie też. Jesteś dla mnie najważniejsza... uszanuję twoją decyzję..- jednak w jego głowie zaświtała myśl. Przecież oni tam będą pić. Zresztą to mało powiedziane. Oni będą tam tankować litrami, więc parę drinków i Ginny będzie bardziej chętna. Jak się później okaże aż za bardzo...

* * *
Tymczasem w męskim kiblu...
- Kurwa o czym ty myślisz!!! Znowu zapomniałeś gumek!- wrzasnęła Hermiona.
-Ja pierdole!!!- w tym czasie dało się słyszeć odrywanie deski od sedesu i rzucanie w ścianę.
-Cii, Ron coś słyszę..
Słychać było podniesione głosy. Hermiona od razu je rozpoznała.
-To Malfoy i ...
-ta Parkinson tak? Kurwa chyba się kłócą...
-Cicho! Posłuchamy...
Usłyszeli otwieranie drzwi do łazienki.
-Właź tu i słuchaj!- powiedział rozwścieczony Malfoy.
-Przepraszam ja ....
-Zamknij się. Tu nie chodzi o to, że było mi z tobą źle. Chodzi mi o to że nie powinniśmy być razem...
-Ale ja cię kocham...
-Wiem Pansy ale ja ciebie nie. Ktoś taki jak ja nie zasługuje na miłość. Moje życie od początku oddane jest w ręce Czarnego Pana... nie chcę cię narażać. Możesz zginąć. Przestańmy się spotykać. Żegnaj Pansy!- i zostawił ją płaczącą na podłodze łazienki.

* * *
W pokoju wspólnym Ślizgonów..
-I jak poszło? Gdzie ona teraz jest?- spytał Malfoya Goyle.
-Ryczy w kiblu. Łatwo z nią poszło. Już miałem jej dosyć.
-A może ona ciebie? Myślisz że wszystkie tak na ciebie lecą?- powiedział Grabbe.
-Nie wierzysz, chcesz dowodu,? mogę przelecieć każdą. Już wam udowodniłem, nie pamiętacie jak za szlamę zapłaciliście 100 galeonów?
-Tak? załóżmy się o 20 galeonów że przelecisz tę laskę która ma chłopaka masz to zrobić na wycieczce w ciągu 3 dni. Zakład?
-A skąd mam wiedzieć kogo wybierzecie? Będzie za trudno odciągnąć jej chłopaka i zmusić do tego... zresztą nie robię tego dla kasy jeszcze tak marnej...
-Casanova się boi?
-Ja?
-Ale mam inną propozycję. Powiemy ci gdzie z Goylem wychodzimy i co robimy wieczorami jeśli wygrasz ten zakład.
-Stoi?
-Ok. Już mnie zżera żeby się dowiedzieć...

* * *
Rankiem wszyscy szóstoklasiści i ich opiekunowie zebrali się na błoniach. Na miejsce mieli się dostać Błędnym Rycerzem. Jednak przed wyjazdem musieli znieść tę katorgę i wysłuchać przemówienia szanownej pani profesor McGonagall, w towarzystwie Hagrida, profesor Sprout, Flitwicka i .. Snapa (ogromniasty... tak jeszcze większy szeroki, serdeczny uśmiech dla naszego ulubionego, kochanego, profesora od eliksirów kochamy cię Severusiku!!!{ale ja umiem kłamać, to chore...ja muszę się leczyć... moja przyjaciółka jest bardzo inteligentna, mądra i uwielbiam ją pozdro dla Czitki!...o widzicie znowu miałam ten napad potrzebny mi jakiś terapeuta help me!}). Oni wszyscy jechali tam jako opiekunowie. Harry, Ginny, Hermiona i Ron stali już spakowani. Niedaleko nich stali Malfoy, Crabbe i Goyle. O coś się kłócili.
-Wczoraj w kiblu podsłuchaliśmy jak zrywał z Parkinson- powiedziała Hermiona Harremu i Ginny.
-Coś nie wygląda na załamanego- oświadczył Harry. Malfoy wyglądał na wkurzonego i wrzeszczał na Crabba i Goyla.
-Jak by tak podsłuchać co on tam wywrzaskuje- powiedział Ron
-Cicho... McGonagall...- uciszyła wszystkich Ginny, bo opiekunka Gryffindoru właśnie zaczynała swoje rygorystyczne wywody i patrzyła na nich surowym wzrokiem.
-Drodzy uczniowie! Jak wiecie dzisiaj wyjeżdżamy na wycieczkę. Nie będę tolerować jakiegokolwiek braku szacunku dla regulaminu. Zakazuje się chodzenia gdziekolwiek samemu. Wszystko pod ścisłym nadzorem. Będziecie spać w namiotach po 5 osób tak jak w dormitoriach...
W tym momencie wiele osób w tym Harry i Ron zaczęli głośno pomstować na McGonagall. Jeśli nie będę z Ginny spał w jednym namiocie to jedna wielka klapa- pomyślał Harry.
-... poza tym zakazuje się spożywania alkoholu, palenia papierosów oraz innych muglskich używek typu extazy lub jonity. Nieprzyzwoite zachowanie, typu publiczne całowanie, obejmowanie itp. również podlega karze(ta jasne, sami będziecie pić, palić i konia walić...)Na miejsce dostaniemy się z Hogsmade Błędnym Rycerzem. Wszelki brak subordynacji będzie surowo karany. W pilnowaniu was pomoże mi profesor Sprout(spoko nic się nie zczai), Hagrid(jeszcze lepiej, sam zaliczy zgona), profesor Flitwick(zabaluje z Hagridem) i profesor Snape(kurwa trzeba będzie się pilnować, on i ta jego legimencja)
Wszyscy ruszyli z plecakami i torbami. Uczniowie w myślach planując jak urządzić libacje alkoholowe i orgie seksualne by nie zwrócić uwagi Snapa i McGonagall...

* * *
Godz. 12.00. w nocy. Ognisko. Nauczyciele śpią(tzn. chleją w namiocie)

Przyszedł Ron. Nieźle wstawiony ale na nogach się trzymał. Harry siedział z Ginny przy ognisku pijąc wódę z gwinta(aluzja do zachowania mojego brata patrz poniżej).
-Co ty jej tak kurwa pozwalasz? Jeszcze jej się film urwie...
-On mi kurwa nie musi na nic pozwalać...- powiedziała Ginny wstając. Tylko że się przewróciła. Harry ją złapał.
- Będę bełtać- Harry i Ron zaprowadzili ją pod drzewo. Kiedy wybełtała{zwymiotowała}. Upadła na ziemię i poszła spać. (Jak długo na to czekałam! To, że Ginny zaliczyła zgona jest aluzją do zachowania mojej przyjaciółki(vel.Czita) jak oblewaliśmy ostatnio na raz: a)koniec roku szkolnego 2005/2006 b)to że zdaliśmy c)że mój brat zdał d)że Chmiel(kochany nauczyciel od angielskiego) ŁASKAWIE PRZEPUSCIŁ Łukiego(nasz kumpel) do następnej klasy e)że Milka i Blondi zdały f) czerwony pasek: mój, Radiego i Milki g)że ja i Czitka skończyliśmy jebane gimnazjum g) że dostałyśmy się do LO ja human ona bio-chem {a zapomniałam to dopiero będziemy oblewać w MOJE URODZINKI 16 lipca balanga z 15 na 16 lipca oj będzie się działo...ale wracamy do Ginny..})
- O kurwa po co ja jej dawałem tyle wódy!-
- Nie twoja wina ona ma słaby łeb- powiedział Ron. Zaprowadzili ją do jej namiotu i położyli. Nikogo tam nie było. Jej koleżanki, które miały tu spać puszczały w sąsiednim namiocie sądząc po odgłosach.)
- Boję się ją tu zostawić samą- powiedział Harry bo jeszcze trzeźwo myślał.- tu chodzi pełno najebanego towarzystwa.
- To posiedźmy przy namiocie. Mam z tobą do pogadania- odrzekł Ron.
- O co chodzi? A gdzie właściwie jest Hermiona?
- W namiocie. Usnęła.
- To nieźle ją wymęczyłeś...
- No wiesz dochodzi się do wprawy. Ale ona wypiła z pół litra to się nie dziwię że śpi.
- Ona się bardzo zmieniła. Ty ją zmieniłeś. Tak szczerze to jest teraz fajniejsza. Nie truje tak i w ogóle spoko jest...
- Ja też ja taką lubię, mało powiedziane ja ją kocham. O kurwa, kto by pomyślał że będziemy razem... ale nie o tym chciałem gadać. Chodzi mi o ciebie i Ginny. Czy wy no wiesz, już to robicie?..
- No właśnie nie i w tym cały problem. Ona nie chce. A ja nie będę jej namawiać, wyszłoby że mi zależy tylko na seksie...
- Stary, to kwestia pierwszego razu, jak raz ją namówisz to jej się spodoba i będzie cię sama prosić... tak samo było ze mną i Hermioną(koleś ale ty jesteś naiwny, to z przyzwyczajenia... no wiecie Malfoy i te sprawy, bardziej te sprawy niż Malfoy...)... wiem to moja siostra ale ty jesteś moim kumplem i daję ci dobre rady. Gdyby to był ktoś inny to już by nie żył. A poza tym to się najebałem...
- Dobra dzięki za radę...
- Idę do Hermiony. Nara- i odszedł chwiejącym się krokiem.
Harry poszedł do namiotu Ginny. Położył się koło niej i usnął. Obudziły go głosy. Koło namiotu przechodził Malfoy, Crabbe i Goyle.
-No nie tylko nie ona, pojebało was? Ona chodzi z Potterem!
-Sam powiedziałeś że każdą to każdą. A teraz masz trudniejsze zadanie. Chcesz poznać nasz sekret?
-No właź do środka. Jest nieprzytomna. Waliła z Potterem wódę.
-Ale to się nie liczy, przecież musze ją zabajerować...to będzie gwałt.- w tym momencie Harry wyciągnął różdżkę i schował się w rogu namiotu.
-Właź... zostawiamy cię tu do... -Goyle spojrzał na zegarek-... powiedzmy do 3, nie zapomnij zrobić fotek...- i oddalili się
Malfoy wszedł do namiotu. Rozglądał się aż ujrzał Ginny. Ukląkł przy niej i zaczął ją rozbierać.
-Petrificus totalus! –wrzasnął Harry bez ostrzeżenia. Malfoya natychmiast sparaliżowało. Upadł nieruchomo na śpiwory. Podszedł do niego. Zabrał mu różdżkę z kieszeni i cofnął zaklęcie.
-Wstawaj chuju jebany!- przycisnął mu różdżkę do pleców i wypchnął z namiotu. Zaprowadził go na skraj lasu.

-Mów kurwa czemu to chciałeś zrobić? Dla jakiegoś jebanego zakładu? Nie wiedziałem że nie masz honoru... ty...
-Masz rację Potter, honor. W Gryffindorze to się liczy nie u nas...
-Dlaczego ona, dlatego ze mnie nienawidzisz?
-Nie nie przyszło mi to do głowy. To Crabbe i Goyle wymyślili. Myśleli że jestem nie wystarczająco odważny. Że boję się ciebie. To jest honor. Udowodniłem że go mam... Nie chciałem jej nic zrobić. Tylko zdjęcia. Crabbe i Goyle to głupki, uwierzyliby...
-Ja nie jestem głupkiem i ci nie uwierzę w tę bajeczkę. To moja dziewczyna każdy normalny by ci zajebał...
Usłyszeli szelest. Obok nich deportował się Snape. Harry już wiedział co go czeka.
-Potter opuść różdżkę.
-Ale...-Harry nie wiedział co robić walczyła w nim chęć rzucenia się na Malfoya.
- Bo ją opuszczę za ciebie!
- Dobra już, ale to nie moja wina to on....
- Potter... ja wszystko słyszałem. Śledziłem was. A teraz idź się przespać. Jest już późno, lepiej popilnuj swojej dziewczyny... aha za groźby wobec Draco przez tydzień szlaban codziennie o ósmej po wycieczce.
Harry odszedł bez słowa. Wiedział, że jeśli mu odpysknie to on go udupi na dobre(tym razem jednoznacznie). Cieszył się, że to się tylko tak skończyło. Ostatnie głosy jakie słyszał to:
- To nie tak jak pan myśli!
- To zostanie między nami. Twoja głupota nie zna granic... Muszę cię ciągle pilnować żebyś czegoś nie zrobił sobie albo komuś? Włazić do namiotu dziewczyny Pottera i dać się obezwładnić. Nawet Potter okazał się mądrzejszy od ciebie! Kto wie co by się stało gdybym się w porę nie pojawił...- upewnił się czy Harry jest wystarczająco daleko- to było głupsze nawet od tego pomysłu z Granger. Wy chyba już się mam nadzieję nie spotykacie? Poużywałeś sobie i ją rzuciłeś?- Snape cały czas czytał w jego myślach, używał oklumencji.
- Tak panie profesorze- odparł zawstydzony Malfoy, starając się nie patrzeć na drwiącą twarz Snapa.

* * *
Harry wrócił do namiotu było koło 3. W środku nikogo nie było, tylko Ginny. Nie spała.
- Gdzie byłeś Harry?
- Przejść się, a ty już wytrzeźwiałaś- skłamał, postanawiając jej o niczym nie mówić.
- Już mi lepiej, tylko nic nie pamiętam... czy ja coś mówiłam albo zrobiłam...- głos miała zaniepokojony.
- Nie nic nie zrobiłaś ani nie zrobiliśmy jeśli ci o to chodzi. Ja i Ron zaprowadziliśmy cię do namiotu byłaś prawie nieprzytomna. Trochę przesadziłaś... nie pij więcej tyle bo to się kiedyś źle skończy. Boję się o ciebie, kochanie- przytulił ją.
- Masz rację przesadziłam i już nie będę. Cieszę się że się tak o mnie martwisz...
Zaczęli się całować i rozbierać ... W tym momencie do namiotu wpadli Crabbe i Goyle.
- I jak b..?(chciał się zapytać jak było, gdyby ktoś nie zrozumiał)- Crabbe przerwał w pół słowa widząc zamiast Malfoya Harrego, który stał z wycelowaną w nich różdżką. To samo zrobiła Ginny mimo, że była niekompletnie ubrana.
- Czego kurwa chcecie? Spierdalajcie stąd!!
- Ups chyba przeszkodziliśmy...
- Jeśli szukacie Malfoya to Snape się sczaił co planowaliście i właśnie go opierdala. Jeśli was nie wydał, a wydał na pewno to Snape teraz was właśnie szuka.
- Ja pierdole wydał nas... to on wymyślił ten zakład...
- Harry o co tu kurwa chodzi?
- Potem ci powiem. A teraz spierdalajcie z stąd jak już się przekonaliście jakiego macie kumpla....
- Zajebię mu..
- Ja też...
I wyszli. Ginny spojrzała na niego pytająco. Nie miał wyjścia, musiał jej wszystko powiedzieć. Gdy skończył rozpłakała się.
- Harry, gdyby nie ty to wolę nie myśleć co by się stało... uratowałeś mnie... kocham cię i zrobię dla ciebie wszystko
- Ja ciebie też kocham Ginny- powiedział Harry i się pocałowali, potem dokończył ją rozbierać.( Dokładny opis tej sceny dostępny za wysłaniem SMS o treści GINNY&HARRY pod numer, opłata według operatora, tylko dla dorosłych)

harry-potter6 7/05/2007 15:00:50 [Powrót] Komentuj